piątek, 9 czerwca 2017

O przyjaźni w rozjazdach



Mając u boku wspaniałego partnera i jeszcze wspanialszego psa, zaczęłam na nowo zastanawiać się nad istotą przyjaźni - kim tak naprawdę są moi przyjaciele? Czym dla mnie jest, dla mnie, przyjaźń? Rozważania te zbiegły się w czasie, i trochę poprzedziły mój wyjazd za granicę. Od ich początku minął ponad rok, rok czytania o przyjaźni, wsłuchiwania sie w siebie, i moje potrzeby, oraz swoich przyjaciół.
Zastanwiając się nad istotą przyjaźni trafiłam na książkę o Niebieskich Strefach, gdzie została poruszona tematyka Moai, stala się moją fascynacją na dłuższy czas.
Opowiem Wam o tym, co wiem:
Na jednej z japońskich wysp, Okinawie, gdzie kobiety żyją nawet 40 lat dłużej niż mężczyźni, dziewczyny w okresie dorastania dobierają się w małe grupki - tzn. maoi. Tworzą one drugą rodzinę - tą wybraną samemu. Oczywiście w takim wieku nie bardzo jeszcze wiadomo na jakie osoby oszlifuje ich życie, nieznają swoich najczarniejszych części charakteru, ale ważna jest przysięga, i stałe postanowienie jej realizacji - jesteśmy przyjaciółkami, wspieramy się w dobrych i złych chwilach. Moai oferują sobie współodczuwanie w trudnych chwilach (jak np. śmierć męża), wspólne cieszenie się drobnymi rzeczami, parzenie herbaty, czy nawet wsparcie finansowe. To japońskie poczucie obowiązku społecznego nazywa się yuimaru.

wtorek, 6 czerwca 2017

Trochę o odpowiedzialnej turystyce

Donkey rescue center na Korfu, czyli miejsce gdzie trafiają niechciane, stare i zaniedbane osiołki, a także pieski i koty. Osiołki kochają czesanie! 

Czy są jakieś zasady, którymi warto się kierować w podróżowaniu? Przez ostatnie lata intensywnego doświadczania świata, trochę się nauczyłam. Wiele rzeczy zrobiłabym i wybrałabym inaczej, gdybym miała to zaplanować teraz. Przygotowałam więc manifest podróżniczo - turystyczny, zasady, którymi kieruje się wyjeżdżając. Opiera się on na tym, że chcę by ludzie, do których przyjeżdżamy, także odnosili korzyści z wizyty. Sustainable travelling, czyli zrównoważone podróżowanie.

sobota, 3 czerwca 2017

Pokochaj Morawy - Mikulove, czyli mała "Italia"



Moim skromnym zdaniem, Mikulov wygrywa wszelkie konkursy piękności jeżeli chodzi o miasteczka południowych Moraw. Na moją miłość zasłużył sobie wspaniałym pałacem z pięknymi ogrodami oraz... doskonałym winem!
Położony na skraju równiny i wzgórz Palava  przywodzi mi na myśl malowniczą Toskanię ... :) 
Wszyscy wiedzą, że najlepsze piwo można wypić w Czechach. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę, jakie smaki wina można tu odkryć...

sobota, 27 maja 2017

Inspiracja dla podróżników i samobójców - jaskinie Punkva i przepaść Macocha


Korzystając z pięknej pogody wybraliśmy się w piątkę (tym razem sami ludzie, bez Mięśniaka :( ) odwiedzić najpiękniejsze części Morawskiego Krasu, pierwszy raz wybierając się nie do miasteczka... a własnie do przyrody. Na wspaniale tym zachowanym i utrzymanym obszarze znajduje się ponad 1100 jaskiń, ale tylko cztery z nich są dostępne dla zwiedzających. Naszą międzykultorową gromadką wybraliśmy się do najbardziej znanej, czyli Punkva jaskynie, która umożliwia dotarcie na dno jednej z najbardziej najgłębszej przepaści w Europie - Macocha Propast. 


piątek, 26 maja 2017

Ja, córka podróżniczki.

Nie pamiętam, kiedy zaczęłyśmy razem podróżować.
Nie mogę tego pamiętać, pamięć dziecka podobno zaczyna się od około 3 roku życia.
Nie wiem nawet, ile przygód przeżyłyśmy i gdzie byłyśmy, zanim zaczęłam pamiętać.
Wystarczy mi, że kiedy czasem zapytam Czy byłyśmy kiedyś w Rzymie ona odpowiada W Rzymie... chyba nie... chyba że na jeden dzień, kiedy byłyśmy na wakacjach w San Marino, jechałyśmy całą noc, pamiętam.
Zna milion języków.
Pamiętam, kiedy ktoś pytał, co robi moja mama, nie mogłam zliczyć ile dokładnie ich zna. Finalistka olimpiad z języka rosyjskiego, część studiów spędziła w Serbii, którą pokochała.
Nauczyła mnie, jak łapać każdą okazję na przygodę. Zawsze powtarzała, że lepiej coś przeżyć, i nawet stracić, niż żałować, że się tego nie zrobiło.
Bo jeździłyśmy zazwyczaj do znajomych z różnych stron świata. Do emigrantów, którzy wcześniej uczyli sie od niej angielskiego, do Anglii, Szwecji, Kanady czy Irlandii.
Pokazała mi, jak czerpać najlepsze, z każdej wycieczki i z życia. Dzięki niej wspominam jedne z najpiękniejszych momentów w życiu, jak galop na białym koniu arabskim, z beduinami przez piaski Sahary, czy pierwsze nurkowanie wśród kolorowej rafy Blue Holes.
Nauczyła mnie najważniejszych zasad i wartości, z których korzystam podczas podróżowania, i podczas codziennego życia. Pokazała mi, jak cieszyć się chwilą, nie zważając na przeciwności i trudy. Jak być dobrym kompanem, jak nigdy nie narzekać i w chwilach trudności nie uprzykrzać życia swoim towarzyszom.

piątek, 19 maja 2017

GIGANTOS parakaló, czyli kuchnia grecka w praktyce

Double bay, Korfu

 Uwielbiam greckie jedzenie. 
Moją "guillty" przyjemnością jest kozi ser feta, a typowy comfort food zawiera w sobie smażone bakłażany. 
Podczas mojej ostatniej wycieczki do Grecji, dokładniej na Korfu, pierwszy raz spróbowałam kolejnej, typowo greckiej potrawy - Gigantos. Jest to danie całkowicie wegńaskie, jedzone z dużą ilością świeżego, dobrego pieczywa, nie trudne w przygotowaniu! Zdecydowałam, że wejdzie na stałe do mojego menu.
Fasola jest moją ulubioną rośliną strączkową (no, może po ciecierzycy) ze względu na dużą ilość białka (21.5g/100g!) i pyszny smak. Dotyczchas jednak biała fasola gościła na moim stole rzadko, głównie w tortillach. Dzięki połączeniu fasoli z chlebem podczas jednego posiłku przyjmiemy pełen zestaw egzogennych aminokwasów (czyli tych, których nasz organizm nie potrafi sam wytworzyć). Oprócz tego w fasoli znajdziemy wiele mikroelementów a także szereg witamin z grupy B.
Koncentrat pomidorowy zawiera za to likopen, czyli antyoksydant z grupy karotenoidów. Posiada właściwości chroniące przed chorobami układu krwionośnego oraz nowotworami.
Likopen jest rozpuszczalny w tłuszczach, więc dodanie do posiłku oliwy stanowi wręcz idealne połączenie.

Nazwa Gigantos pochodzi od dużych, białych ziaren fasoli gigantos, które dosłownie rozpływają się w ustach. Jedliśmy ją w cudnej, rodzinnej tawernie, sącząc kraftowe greckie piwo w ogrodzie pełnym kolorowych róż. 

Bo maj, to miesiąc, kiedy najwięcej i najpiękniej kwitnie Korfu.

Niestety, danie było tak smaczne, że ani razu nie udało mi się go sfotografować w całości :) 

Zresztą, i tak zapomniałam swojego aparatu do robienia pięknych zdjęć, także nie taka duża strata. 
<Muszę w końcu przygotować listę rzeczy do pakowania, muszę!>


poniedziałek, 15 maja 2017

Dostałam się na erasmusa - i co dalej? ABC Erazmusowe

Cześć!

Dziś postaram się Wam napisać krótko o tym, jak poradzić sobie z erasmusową papierologią na przykładzie mojego Erazmusa w Brnie z zeszłego roku. Sama wymęczyłam o to mnóstwo osób, bo ciężko się do tego zabrać, nie ma wcale instrukcji obsługi :) Mam nadzieję więc, że ten post Wam pomoże.



W tym roku także zostałam nominowana na moją ukochaną uczelnię - Masaryk University w Brnie, ale ponieważ dalej zmagam się z papierologią, wolę w tej kwestii nie krakać...
Wiem, że rekrutacja i wymagane dokumenty w różnych krajach wyglądają różnie. O ile dostane od Was informację o innych krajach, postaram się uzupełnić ten wpis.